PIERWSZAKI ODWIEDZAJĄ „MIASTO IDEALNE” czyli W GOŚCINIE U JANA „SOBIE PANA” ZAMOJSKIEGO
Miastem idealnym mianuje się Zamość, który to w piękny czerwcowy dzień odwiedzili uczniowie klas pierwszych wraz z wychowawczyniami p. B. Szwałek, p. M. Rapą, p. A. Rymarz oraz paniami A. Nawrocką, E. Kryk i I. Fijołek-Mitułą oraz sympatycznym panem Zygmuntem, naszym pilotem i przewodnikiem z Biura Usług Turystycznych CORAL-TOUR. Rozpoczęliśmy oczywiście od Miejskiego ZOO, które to w ostatnich latach odświeżyło swój wizerunek, rozbudowało się i wzbogaciło o wiele nowych gatunków zwierząt. Fenomen tego miejsca polega na tym, że ilekroć byśmy w nim nie gościli, zawsze jednakowo zachwycamy się flagowymi mieszkańcami ogrodu zoologicznego takimi jak lwy, tygrysy, żyrafy, wielbłądy, hipopotamy, pantery, zebry, małpy, krokodyl czy w sposób wyjątkowy obdarzone sympatią przez dzieci – kapibary, czemu mali odwiedzający dali wyraz
wybierając pamiątki z ZOO. Kapibara wygrała ranking na najchętniej kupowanego pluszowego zwierzaka, choć w tym roku przegrała ze… 😁squishy dumplingiem (gniotkiem pierożkiem). Ale nasz rodzimy miś brunatny także wywołał spory entuzjazm. Dzieci z zaciekawieniem oglądały również różnorodność gatunków ptaków; dużą radość sprawił im widok pelikana, zaś paw zaprezentował nam swój atrybut w postaci pięknego wachlarza pawich piór. Flamingi, sępy, gigantyczny orłan czy różnorodność papug oraz innych niezwykłych ptasich mieszkańców ogrodu niejednokrotnie wprawiały nas w zachwyt, a nawet osłupienie. Akwaria i terraria z egzotycznymi gatunkami ryb, płazów, gadów i owadów również cieszyły się dużym powodzeniem. Nasza wizyta w ZOO była ograniczona czasowo, choć chętnie zostalibyśmy tam nieco dłużej, ale przecież czekało na nas „miasto idealne”. Perła polskiego i lubelskiego renesansu zaprojektowana w 1580r. przez włoskiego architekta Bernardo Morando na zamówienie kanclerza i hetmana wielkiego koronnego Jana Zamojskiego, jako nowa siedziba rodowa ordynacji zamojskiej. Zanim rozpoczęliśmy wędrówkę po urokliwym starym mieście, ugoszczono nas bynajmniej nie „szwedzkim stołem”, zaś pysznym domowym obiadem w najlepszym ponoć bistro w Zamościu o sympatycznej nazwie „POWIEDZ CZEŚĆ”. Gdy będziecie, wstąpcie koniecznie. Miło ugoszczeni i nasyceni, z nowymi siłami rozpoczęliśmy naszą dalszą podróż, po idealnym mieście.
A ponieważ po dobrym obiedzie zazwyczaj przychodzi pora na pyszny deser, dlatego też odwiedziny w Manufakturze Słodyczy „TĘCZA”, gdzie każdy z uczestników wycieczki samodzielnie wykonał pysznego lizaka, były idealnym punktem programu.
Teraz mogliśmy już zapoznać się z planem idealnego miasta.
Dowiedzieliśmy się między innymi, dlaczego hejnał grany jest tutaj na trzy, a nie na cztery strony świata i dlaczego Jan Zamojski obraził się na Kraków? Dlaczego zbudował własną akademię, w owym czasie, najdoskonalszą w kraju? Dlaczego miasto zaprojektowano na planie ludzkiego organizmu? Co było jego sercem, brzuchem, głową, a co płucami? Ile rynków jest w tym mieście? Kto zginął, a kto się przestraszył podczas najazdu szwedzkiego? Kogo ugoszczono po królewsku, acz na stojąco pod bramą miasta? Czy „szwedzki stół” wymyślili Szwedzi? Nie zdradzimy Wam odpowiedzi, ale jeśli Was zaintrygowaliśmy i zaciekawiliśmy nieco, wybierajcie się do Zamościa, bo to bliżej niż myślicie. Podziwiajcie zabytkowy rynek z ratuszem, Twierdzę Zamość z zespołem miejskich fortyfikacji i wiele innych zabytków wpisanych na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Aha, nie zapomnijcie wstąpić do zamojskiego ZOO i pozdrowić wesołe kapibary od uczniów klas pierwszych i ich pań z bychawskiej podstawówki
Foto: A. Nawrocka
Tekst: I. F-Mituła

