Leżące zajęcia
Tak moi uczniowie nazwali spotkania organizowane w ramach projektu „Dobry start w przyszłość – wsparcie uczniów”
Gdyby ktoś wszedł do naszej klasy w środowe przedpołudnie bez zapowiedzi, mógłby pomyśleć, że pomylił szkołę z pokojem wypoczynkowym.
To już kolejne zajęcia, więc nie trzeba było nam przypominać, że mamy znaleźć najwygodniejszą możliwą pozycję. Błyskawicznie rozłożone na podłodze karimaty, mięciutkie koce, maskotki — pełna gotowość do… nauki? Tak, do nauki, choć w tym wydaniu bardziej przypominającej małą ucieczkę od szkolnej codzienności niż tradycyjną lekcję. Sala zamieniła się w bardzo przytulną strefę relaksu. I dobrze — właśnie o to chodzi w tym cyklu. W takich warunkach nawet trudne rozmowy stają się prostsze.
„Jestem ważny, jesteś ważny” — hasło, które rozgościło się tym razem między nami.
Padło pytanie, które niby jest oczywiste, ale kiedy trzeba odpowiedzieć na nie szczerze, robi się nagle poważnie:
– Co to znaczy mieć poczucie własnej wartości?
Pojawiły się różne odpowiedzi: mądre, wzruszające i prostolinijne.
Kolejne ćwiczenie polegające na dokończeniu zdania: „Jestem dumny/dumna z tego, że…” okazało się małą eksploracją własnych supermocy. Ktoś jest dumny z tego, że ma wielu przyjaciół. Ktoś inny dostrzega, że potrafi pomagać lub ładnie rysować. Pomysłów było wiele, ale jedno było pewne: wiele zrozumieliśmy. Odkryliśmy też, że dla każdego może to znaczyć coś innego — jedno było jednak wspólne: naprawdę każdy z nas ma w sobie coś wyjątkowego.
Przyszedł czas na nasz ulubiony filmik, który chociaż nie krzyczał, to dużo powiedział o mocnych i słabych stronach. Tych pierwszych zwykle chętniej się trzymamy, te drugie — cóż, wolelibyśmy schować do szuflady na później. Dowiedzieliśmy się, jak rozpoznawać swoje talenty, a jednocześnie nie bać się popełniać błędów.
A potem pojawiły się pacynki, czyli mistrzowie od trudnych emocji. Wszystkie wyglądały, jakby miały ochotę przytulić się do kogoś, więc udzielaliśmy im wsparcia, tworząc dialogi, w których dobre słowo, życzliwość i szacunek sprawiały, że nawet najbardziej nieśmiałe pacynki potrafiły zaakceptować siebie i odzyskać poczucie własnej wartości.
Wyszliśmy z sali z lżejszymi głowami, lepszymi humorami i – jak to się teraz mówi – trochę „napawerowani”. Jeśli ktoś twierdzi, że lekcja nie może być jednocześnie relaksująca, mądra i zabawna… to znaczy, że nie był na naszych zajęciach.
Magdalena Miszczak






